Poprzedni temat :: Następny temat
Zamknięty przez: Gerion
2008-10-27, 12:53
Karczma u Geriona (In Character)
Autor Wiadomość
Gerion 
Opiekun IX Kręgu
Troll Warrior


Wiek: 47
Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 1091
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-01-10, 12:57   Karczma u Geriona (In Character)

Z racji braku odważniejszych postów z play by forum, postanowiłem ruszyć coś może niezbyt lotnego, i pewnie niezbyt regularnego, ale wątek In Character.

Jako, że jest to mój pomysł, więc trochę się porządzę.
Adeptami są oczywiście Forumowicze, czyli Wy. Natomiast o rasie, dyscyplinie i reszcie decyduję ja ;) Jak ktoś ma ochotę to zapraszam. Całość jest InCharcater. Pełna moderacja moja. Dyscypliny rasy i inne, przyznaję ja wedle mojego widzimisię i tego jak każdego z Was postrzegam na forum :) Enjoy. Acha, nie będzie to baaardzo intensywne..może raz na 1-3 dni się odezwę...ale zawsze to coś.


Karczma u Geriona znajduje się w Urupie, w dzielnicy Przybyszów, niedaleko Południowej Bramy. Gerion jest trollem ;) a jakże. Ale nie pochodzi z Otosk. Psia jego mać, nie jest Kryształowym, ani z Tylonów. W sumie, to nikt nie pytał go o pochodzenie bojąc się obrazić jego katorr...Prowadzi karczmę od kilku lat...w sumie od czasów jak Fellidra została głową Rady. Mówili że był jej kochankiem, ale trudno sobie wyobrazić Trubadurkę w intymnej sytuacji z tym wielkim trollem.

Troll jest nieocenionym źródłem informacji, kontaktów i pośrednictwa w pracy. Ma kilka słabości, ale wiedzą o tym tylko najwytrwalisi klienci jego lokalu. Zatrudnia kilku Dawców Imion do obsługi i umilania towarzystwa, ale w pracy kieruje się własnymi zasadami, lojalnością i motywowaniem.

Jeśli ktoś chciałby bliżej poznać jego przeszłość i tajemnice, to troll chętnie opowie to i owo, serwując najbardziej wymyślne trunki i potrawy. Ale trzeba pamiętać o jednym...wszystko płatne z góry.
_________________
Moja wikipedia ED,
 
 
 
sir_lancelot 
Czeladnik VI Kręgu
Sir Lancelot


Wiek: 37
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 304
Skąd: Iława
Wysłany: 2007-01-10, 18:53   

Gerion napisał/a:
Z racji braku odważniejszych postów z play by forum, postanowiłem ruszyć coś może niezbyt lotnego, i pewnie niezbyt regularnego, ale wątek In Character.


Nareszcie!:) Nie wiedziałem jak Cię sprowokować do tego posunięcia:P Co do regularności o której mówisz to będzie to i tak często jak dla wielu na tym forum uważam:) A jeśli utrzymasz to w klimacie i sposobie opisu jaki zaprezentowałeś powyżej to ja się pisze od razu:) Min dlatego aby się przekonać jako jaką postać mnie postrzegasz na forum:P

Gerion napisał/a:
Jako, że jest to mój pomysł, więc trochę się porządzę.


A rządź do woli!:) Tyś Gospodarz tego przybytku:)

Gerion napisał/a:
Jak ktoś ma ochotę to zapraszam.


Przyjmuje z radością zaproszenie i czekam na postać w którą mnie ubierzesz:)

Dzięki za inicjatywę!:) Nareszcie ktoś się pokusił o działanie bez mojego wiecznego przypominania i motywowania:)
_________________
http://www.myspace.com/sobiewolaclub

http://www.sobiewola.pl/
 
 
 
abishai 
Uczeń III Kręgu


Wiek: 39
Dołączył: 28 Lis 2006
Posty: 58
Wysłany: 2007-01-10, 19:09   

In character..Nie mam pojęcia jak to ma wyglądać..Ale chętnie spróbuję.
 
 
sir_lancelot 
Czeladnik VI Kręgu
Sir Lancelot


Wiek: 37
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 304
Skąd: Iława
Wysłany: 2007-01-10, 20:33   

abishai napisał/a:
In character..Nie mam pojęcia jak to ma wyglądać..Ale chętnie spróbuję.


No jak dla mnie to sens zabawy wynika już po części z nazwy która Gerion przedstawił:) Mam na myśli wcielanie się w charaktery które On rozda do gry:)

Taki PBF ale w karty postaci które rozdaje Gerion:)

Mi się podoba takie postawienie sprawy:) Bardzo lubię wyzwania które niosą otrzymywanie postaci z ręki MG:)

Czekam aż zacznie się coś dziać:) Zapraszam innych serdecznie:)

Nie wiem czy Gerion wyznaczył limit uczestników ale ja uważam że im Nas będzie tu więcej tym lepsze role Gerion rozdzieli:)
_________________
http://www.myspace.com/sobiewolaclub

http://www.sobiewola.pl/
 
 
 
Sethariel 
Opiekun X Kręgu


Wiek: 35
Dołączył: 10 Cze 2006
Posty: 1861
Skąd: Wejherowo
Wysłany: 2007-01-10, 20:54   

Ciekaw jestem jak Gerion mnie widzi... czy to widzenie jest związane z moim avatarem np. :-> Pomysł ciekawy. Coś podobnego widziałem na innym forum, tylko tam to forumowicze się określali jako postać w RPG.
_________________
Wojciech 'Sethariel' Żółtański
Gry-Fabularne.pl - serwis o grach fabularnych
 
 
 
sir_lancelot 
Czeladnik VI Kręgu
Sir Lancelot


Wiek: 37
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 304
Skąd: Iława
Wysłany: 2007-01-10, 23:02   

Seth napisał/a:
Ciekaw jestem jak Gerion mnie widzi... czy to widzenie jest związane z moim avatarem np. :->


No kurcze mnie ogólnie zastanawia jak kto kogo postrzega na tym forum:) Nie tylko jak Gerion to widzi:) Ale że jako jedyny zaproponował odzwierciedlenie tego w postaciach i w grze na forum to chwała mu za to na wieki!:)

Seth napisał/a:
Pomysł ciekawy.


Za pomysł to winni jesteśmy Gerionowi flaszkę albo co tam sobie zażyczy:P

Seth napisał/a:
Coś podobnego widziałem na innym forum, tylko tam to forumowicze się określali jako postać w RPG.


Ja wole aby Gerion wybrał bo to aby odgrywać niejako swoje role na forum to super pomysł w postaciach z ED:) Jak Vasq będzie grał to ciekawe czy powstrzyma się przed krytyką poczynań mojej postaci:D
_________________
http://www.myspace.com/sobiewolaclub

http://www.sobiewola.pl/
 
 
 
Gerion 
Opiekun IX Kręgu
Troll Warrior


Wiek: 47
Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 1091
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-01-11, 00:02   

Zaraz zaraz! - fuknął troll spode łba. Albo wszyscy tu są głusi, albo usiłują mnie obrazić sugerując, że mój throalski jest niezrozumiały - tu wyraźnie zniesmaczony pogładził wystające zza kontuaru długie stylisko bojowego topora.

Czyżby przeszkadzało im therańskie słowo InCharacter? - zastanawiał się drapiąc w przestrzeń na łbie centralnie położoną między sterczącymi rogami.

Ale głośniej odezwał się do wietrzniaka, niedbale siedzącego na stoliku, z nogami radośnie dyndającymi poza krawędź blatu: "Lancelot, weź ty może lepiej nastrój tę swoją brzęczącą lutnię, bo na razie tak jakoś pustawo tutaj". Po czym Gerion odchrząknął znacząco..."wiesz" dodał konspiracyjnym szeptem mrużąc swoje wielkie zielone ślepska - "wieczorem ma przyjść sierżant Dagni z miejskiej straży. A ja pozwalam mu się upijać wyłącznie przy dobrej muzyce".

Lancelot figlarnie spojrzał na trolla. Już już miał się odezwać pytając kimże do licha jest Dagni, kiedy jego wzrok padł na jasnowłosego elfa. Poza nim i właścicielem tego przybytku, elf był jedynym Dawcą Imion, który gościł w karczmie...Cóż, nie dziwota, dochodziła 3 nad ranem i urupańska, nocna straż właśnie obchodziła okolice południowej bramy...

Troll z wyrozumiałością czekał na brzmienie strojonego instrumentu, kiedy do jego uszu dobiegł szept ducha. Duch był służebną bestią pewnego Ksenomanty, który mimo swego t'skrangowego poczucia dzielności, nie miał wielkiej motywacji by przekroczyć próg karczmy. Sir'Valeq - bo o nim mowa - pogroził duchowi paluchem (za którym aż zadymiło zwrotne sprzężenie przestrzeni astralnej) i pchnął go w stronę trolla....Gerion co prawda przywykł do tych dziwnych astralnych Privatum Messedżum, no ale o tak wczesnej (bądź późnej) porze duch nie mógł liczyć na dobry humor trolla...
_________________
Moja wikipedia ED,
Ostatnio zmieniony przez Gerion 2007-01-11, 00:19, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
sir_lancelot 
Czeladnik VI Kręgu
Sir Lancelot


Wiek: 37
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 304
Skąd: Iława
Wysłany: 2007-01-11, 00:15   

Hmmmm;)


To to tak?!... Wrzasnął swym piskliwym głosem najpoważniej jak umiał Lancelot i poderwał się do lotu...

... Już snujesz plany że tu będę strugał nieliche przyśpiewki dla Twoich szemranych gości a ja ani strawy ani piwa dzisiaj w ustach nie zaznałem:P

Jak ja mam potem grać? Palce mi cierpną tak mi kichy trzeszczą i gardło schnie tak niemiłosiernie że szkoda słów... Choć jak wiesz zwykle ich nikomu nie szczędzę:P

A Ty mi tu obwieszczasz że dla jakiegoś blondynka mam pogrywać?:P

... W te słowa uderzył mały pyskaty wietrzniak Lancelot nie zważając na to że krzyczy na trollisko w jego własnej gospodzie i że fruwa mu dokoła głowy czego tamten lubić się nie wydaje:P Nie wziął tez pod uwagę że noc późna a trunków zaznał tego wieczora niemało mimo pretensji.

Po chwili się zatem opamiętał i stojąc na szynkwasie stwierdził...

... Bez piwa i czegoś zjadliwego do gęby to niech Ci się nie marzy że dzisiaj mnie spławisz idąc do wyra a jutro Ci będę tu przygrywał jak natchniony...

W te słowa wytrzeszczył swe małe zadziorne oczka w oczekiwaniu na reakcję Geriona czy dobrze się zrozumieli... Czujny i zwarty w pomyśle aby uleciec kiedy tylko troll ruszy ręką:D
_________________
http://www.myspace.com/sobiewolaclub

http://www.sobiewola.pl/
 
 
 
Gerion 
Opiekun IX Kręgu
Troll Warrior


Wiek: 47
Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 1091
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-01-11, 00:38   

Troll ruszył ręką..ale tylko by zakryć swą ogromną ziewającą paszcze. "Starzeję się" -pomyślał. Ale co tam, wracać i tak nie miał gdzie, bo ostatnimi czasy w Górach Gromu resztki jego krewniaków nie były mile widziane...w sumie, były przypiekane i traktowane na równi smacznie jak jaskiniowe kraby..ale to długa historia.

Gerion ze spokojem obsydianina przyjął pijackie wybuchy wirującego nad jego głową wietrzniaka. "Cholera by wzięła Trubadurów...nawet kiszki grają mu w rytm Ostatniej hulanki Postrish" - pomyślał, a głośniej dodał: "Słuchaj no Lanc, Dagni nie jest żadnym szemranym gościem, bo to porządny krasnolud i w dodatku ma plecy. Po wtóre nie lataj tak mi nad głową, bo się zahaczysz o lampę oliwną i spłoną ci skrzydełka, a nie ma nic gorszego niż Lancelot pozbawiony skrzydełek. Poza tym ten blondynek za twoimi plecami, który się właśnie tak paskudnie uśmiecha, to ni mniej ni więcej tylko legendarny Seth...Chyba słyszałeś to i owo o tym elfim Fechmistrzu? No zaraz..czy to nie Ty ostatnio śpiewałeś o nim jakąś pieśń?"

Nie czekając na reakcję Trubadura, troll nałożył dla wietrzniaka na maleńki srebrny półmisek sporą łyżkę soczewicy zaprawionej pestainą i nalał do kościanego pucharu całkiem sporo keesris...
_________________
Moja wikipedia ED,
 
 
 
sir_lancelot 
Czeladnik VI Kręgu
Sir Lancelot


Wiek: 37
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 304
Skąd: Iława
Wysłany: 2007-01-11, 01:06   

O O O:)... Uśmiechła się twarz wietrzniaka kiedy zobaczył gest Geriona nakrywającego do długo wyczekiwanej kolacji nad ranem... Zachodzić w głowę Lacnelot nie miał zamiaru czy by nie nazwać tego posiłku bohatersko wywalczonego nie nazwać śniadaniem ale wolał się skupić na konsumpcji...

... Teraz dopiero gadasz do rzeczy Gerion:) Uśmiechnął się trubadur od ucha do ucha podlatując do strawy... Szkoda że czasem trzeba Ci truć do rana niemal o to co mi się jawnie należy ale i tak słowny jesteś bo nigdy nie trzymałeś mnie na głodzie do rana...

... "Szczęście że nie muszę go przepić aby mi nałożył na talerz"... Przemknęła zwiewna myśl Lancelotowi przez głowę i wylądował na wprost swojej nocnej zdobyczy w pucharku i na talerzu się mieszczącej:)

Zabrał się do szybkiego dość niechlujnego i łapczywego jedzenia bo nie miał już siły na sentymenty...

Popijając któryś z kolei kęs przypomniał sobie o Sethu który gdzieś tam siedział i obserwował apetyt głodnego trubadura...

Wziął więc z ledwością łyka trunku w wypchane po brzegi jadłem usta i odezwał się do obserwującego Setha w te słowa...

... Witam... A Ty co głodny jesteś? Spragniony? Domu nie masz że po nocach obserwujesz jak konsumuje ciężko zapracowaną strawę?:)

Ja wiem że o Tobie miałem pieśń ułożyć i nawet coś mi tam już o sobie bąkałeś pod nosem że miałeś tam jakieś fanaberie ciekawe i losy ale że byłem wtedy trochę wstawiony to będzie trzeba powtórzyć Twoje wyznanie uważam...:)

... Co Ty na to?... [Nie czekając na odpowiedź dodał]... Rozumiem że nie dzisiaj bo tez siedzisz już jak struty i gdyby nie twoje jasne kudliska to bym Cię ledwo nie poznał:)

Jutro przy albo po śniadaniu się do Ciebie przysiądę i obgadamy kwestię obiecuje...

... Jak Nam kto będzie przerywał to urwę łeb i nasram w szyje obiecuje...

... Co Ty na to?... [Znów nie czekając na odpowiedź] ... Rozumiem nic nie mów... trochę Ci się wypiło i język kołkiem stoi... Gerion zna miksturę taka na te alkoholowe sprawy taką że jutro będziesz śpiewał razem zemną ja Ci to mówię jak mnie tu widzisz:)

W te słowa wziął ostatni kęs soczewicy i wydudnił do końca napój. Rozejrzał się za Gerionem czy gdzieś się nie kręci jeszcze. Usłyszał jednak jego miarowe chrapanie i poznał że troll nie udaje żeby mu nie dolać jeszcze pucharu do pełna...

... Szkoda że Gerion już w kimę uderzył co nie brachu?:)... [Zwrócił się w te słowa do Setha]... Ja bym sobie jeszcze popił jadło z jednym chociaż pucharkiem a Ty byś pewnie mi w tym zawtórował tak dla towarzystwa mam nadzieję... No jak nie jak tak:)

... No cóż ale że Ty nic nie mówisz jakoś mimo że ja robie sobie przerwy jak nigdy żeby Ci dać dojść do słowa to chyba lecę rozprostować skrzydła żeby jutro znów wszystkich moim śpiewem tu zachwycać za pół darmo... W te słowa uśmiechnął się spoglądając w stronę skad dochodziło chrapanie trolla:)

... No bywaj do jutra milczący Panie Seth... Mam nadzieje że nie uciąłeś sobie jęzora machając swoja szabelką bo na migi to długo nam zajmie rozmowa jutrzejsza:)

... W te słowa zginął za drzwiami w których wcześniej zginął Gerion i skrył się za kurtyna chrapania:)
_________________
http://www.myspace.com/sobiewolaclub

http://www.sobiewola.pl/
 
 
 
Sir Valeq 
Uczeń IV Kręgu
Gracz


Dołączył: 01 Cze 2006
Posty: 82
Skąd: Włocławek/Łódź
Wysłany: 2007-01-11, 01:31   

"Nie lekceważ Trubadurów, Gerion," - zaczął przechadzając się w najciemniejszy róg karczmy Sir Valeq, kiedy Gerion już udawał się na spoczynek. - "Słowa budują ten świat nie mniej niż żywa (i chyba za tłusta, wybacz) materia, z której składa się twoje ciało. Zresztą, kiedy twoje życie przejdzie w inny nieco wymiar, to słowa tego wietrzniaka mogą być jedynym, co po tobie tutaj pozostanie."

Usiadł przy stole od którego zaraz wstało dwóch innych gości i popędziło w drugi koniec sali. Może nie lubią t'skrangów. A może to dlatego, że Sir Valeq siadając położył na stole czaszkę ludzkiego dziecka pokrytą runami, po czym wyjął z głębokiej kieszeni dłutko i młotek. Nie miał ochoty się nad tym zastanawiać.

Przyzwyczajony, że w jego własnym domu podają mu duchy, które o nic nie pytają, siedział w ciszy, czekając, aż i jego zapyta ktoś, czego się napije albo co zje. A marzyła mu się jakaś dobrze przyprawiona ryba... Tylko czy w karczmie trolla zje coś porządnego? Chociaż, skoro ma keesris, to może znajdzie się coś dla rzecznego ludu...

(godzinę później)
Nikt nie podszedł. Ale to nic, bo Ksenomanta wyspał się w dzień. Odłożył zdobioną czaszkę i pogrążył się w niesłyszalnej dla nikogo innego rozmowie z duchem, który siedział na zydlu nieopodal. Podobno zginął tu kilka lat temu podczas bójki...
"Ciekawe, czy Gerion wie o tym swoim stałym gościu..." - wymruczał, ale nie było obok nikogo, kto mógłby to usłyszeć.
_________________
"We cannot all be masters." - William Shakespeare

http://artofcreation.strefa.pl
 
 
Gerion 
Opiekun IX Kręgu
Troll Warrior


Wiek: 47
Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 1091
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-01-11, 09:34   

Troll przewracał się z boku na bok. Przypominały mu się dawne lata, kiedy z błyskiem w oku wracał do swoich obu współżon, z bolącymi mięśniami pleców od wielogodzinnego wiosłowania, obładowany kosztownościami i łupami uczciwie wywalczonymi od słabszych Dawców Imion.
A potem ogarnęły go płomienie rozwścieczonego smoka...dobrze, że to tylko sen, inaczej postawiłby na nogi połowę Urupy...
Trzy lata temu, dokładnie 12 dnia miesiąca Raquas 1504 roku, odwiedził go znajomek z dawnych lat. Rox, Łucznik Rox z...no tak..niewiadomo do końca skąd. Przyszedł, zamówił korzenne wino z łyżką cukru trzcinowego, uśmiechnął się i umarł. Też wybrał sobie cholera miejsce i porę.
Wtedy Gerion poznał bliżej Dagniego Martella, upartego i porywczego krasnoluda, sierżanta miejskiej straży. Oj ile się on na pieklił i nakrzyczał. A potem po mieście krążyły plotki o bójce u Geriona i licznych ofiarach...
Na szczęście w therańskiej ambasadzie gościła uprzejma Uzdrowicielka Krwi z Landis i oczyściła lokal Geriona ze wszelkich zarzutów, zaświadczając o ostatnich chwilach życia Roxa (nawiasem mówiąc ktoś go otruł)...

Geriona wyrwał ze snu stukot kości, spadających na dębowy blat jednego ze stolików. "To raczej nie Lancelot" - pomyślał Gerion gramoląc się z ogromnego łoża wysłanego skórami niedźwiedzi. "Pewnie Sir'Valeq zgłodniał i nerwowość jego ogona robi spore zamieszanie wśród kostek i kosteczek, które t'skrang nosił w haftowanej sakwie". Nie czekając na syki i znaczące mlaśnięcia szeroko omijanego w P'shestish Sir'Valeqa, Gerion udał się do piwnicy, skąd wytargał wielkiego, dobrze zamarynowanego jesiotra...Ustandar wymieszany z suszoną pomarańczą z Rugarii nadawał rybie wybornego aromatu. Troll znał dobrze przysmaki t'skrangów znad Wiji, więc skropił rybę obficie sokiem z cytryny, świeżo dostarczonej z Indrisy. Wziął pod pachę szkatułkę atlosh t'zdram i pomaszerował na górę budząc przy okazji Trubadura śpiącego w kapturze trollowego płaszcza.

Gerion miał nadzieję poprzyglądać się niezłej partyjce t'skrangowych szachów...
_________________
Moja wikipedia ED,
 
 
 
Sir Valeq 
Uczeń IV Kręgu
Gracz


Dołączył: 01 Cze 2006
Posty: 82
Skąd: Włocławek/Łódź
Wysłany: 2007-01-11, 13:45   

Najpierw w sali jadalnej dało się słyszeć ciężkie kroki trolla, chwilę potem bzyczenie wietrzniackich skrzydełek. Obaj przekroczyli próg w tym samym niemal momencie i prawie jednocześnie wypowiedzieli pełne zdziwienia słowa: "Gdzie on jest?"
"Przecież zamknąłem karczmę," - dziwił się troll.
"Może coś go tu zjadło? Cooo? Geriooon? Są tu potwory, które mógłbym pokonać i opowiadać o nich? Cooo?"

Troll zignorował Trubadura i przeszedł się w róg sali, w którym ostatnio widział t'skranga. Po drodze otworzył drzwi wejściowe szeroko, by przewietrzyć pomieszczenie i dać znak zaproszenia pierwszym gościom. Kiedy już był prawie przy ścianie, nagle potknął się o coś dużego i runął jak długi na jedną z ław, druzgocąc ją.
"Va!" - wrzasnął, a wtórował mu wietrzniacki nieopanowany śmiech.

Chwilę potem nad trollem zmaterializowała się jakby znikąd sylwetka Ksenomanty. Wokół niego leżały rozłożone w niewielkim kręgu drobne kości.
Ta dwójka chyba nigdy nie przywyknie do zwyczajów Sir Valqa...

"O, ryba." - powiedział zupełnie beznamiętnie, zauważywszy tacę, którą, na szczęście, Gerion odstawił wcześniej na ladę. Podszedł do niej nie zerkając na Lancelota, który chciał pogratulować t'skrangowi znakomitego psikusa. Podniósł ją, powąchał, wzruszył ramionami i usiadł przy najbliższym stole...
_________________
"We cannot all be masters." - William Shakespeare

http://artofcreation.strefa.pl
 
 
sir_lancelot 
Czeladnik VI Kręgu
Sir Lancelot


Wiek: 37
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 304
Skąd: Iława
Wysłany: 2007-01-11, 18:25   

Cholera jasna czego tam!!! Wrzasnął zaspanym głosem Lanc kiedy jakaś wielka łapa zaczęła szturchać śpiącego w najlepsze witrzniaka...

... Co Ty spać już nie możesz Gerion?... Co jest?... Nie myśl sobie że będę dla jakiegoś przybłędy coś teraz improwizował bo ani myślę! Dopiero co zasnąłem niemal... chyba... [Tak naprawdę to Lancelot nie pamiętał kiedy się kładł i kiedy zasnął ale nie dał po sobie poznać zaskoczenia gdzie go wielka łapa trolla odnalazła. Sypiał tam tylko wtedy kiedy urywał mu się film lub nie chciało już mu się szukać innego lokum... czyli zaskakująco często tam sypiał... Niemal codziennie:D]...

... Co tam za śmierdzące rybsko taszczysz pod spoconą włochatą pachą? Tak do smaku ją swoim potem doprawiasz?:) Klient będzie miał niezapomniane wrażenia:)

... "A tak w ogóle to ciekawe co za licho po nocy niesie?"... pomyślał Lancelot przekraczając próg do sali...

Rozejrzał się szybko swoim bystrym przenikliwym wzrokiem w poszukiwaniu "zwłok" Setha który z racji milczenia wydał mu się pijany do cna... Seth siedział jednak jak wryty tam gdzie go widziałem ostatnio co wydało mi się interesujące:)

Serh by chyba nie zamówił ryby... Gdzie jest więc ten drugi ciołek co nie ma domu i nie daje spać po pracy tym co na to zasłużyli? niech go dorwę to mu nogi na supły powiążę:D

Ooo tu jest cudak:)... Szkoda że Gerion go nie widzi i zaraz się wyrżnie jak nie zmieni kierunku:)...

... "Powiedzieć mu?:) ... Nie powiedzieć?:)... " ...

Za późno!:D Już leży baryła jak długi:) Ha:)

Ale ze mnie kolega no:D Ale nie mogłem się powstrzymać aby tego nie zobaczyć:)

Podlatuje do Geriona jak leży w szczątkach stołu i wyciągam dłoń aby pomóc mu wstać:)

... Stary:)... Nie rób demolki we własnej gospodzie bo z torbami pójdziemy:)... W te słowa uderzył do Geriona nie zwracając uwagi na cudaka który zajął się konsumpcją rybska które cuchnęło czymś jak nie wiem... Nie dociekam co to było...

... Wstawaj Gerion nie rób mi wstydu... Taki duży chłopak a tak się dał sprowadzić na manowce... Takim tanim cyrkowym żarcikiem:) [W te słowa uśmiechnął się wietrzniak bo przypomniał sobie efekt tego upadku trolla... a uśmiechnął się bynajmniej nie pod wąsem:)]...

... Latając nad Gerionem który sobie chyba uciął drzemkę bo tak długo kontemplował podłogę z bliska bez chęci podniesienia się oczy Lancelota zwróciły się w stronę t'skranga i z ust wydobyło się kilka słów tręści następującej...

... Te cwany przebierańcu!... jak już się zabawiłeś swoimi sztuczkami to może byś choćby zwrócił uwagę że mój przyjaciel(tu sam się Lanc zmieszał bo nazwał Geriona tak po raz pierwszy) się nieco poobijał za sprawą Twoich wymysłów...

... Może byś więc zostawił tę rybę której nikt Ci nie podał jak dotąd i pomógł łaskawco skoro narobiłeś bigosu...

[Czekam na reakcje t'skranga lub trolla... tak Gerion mógłby z łaski swojej zareagować pierwszy zanim ten mongoł z niewyprażonym dziobem poczuje się nie wiem czym urażony:P]
_________________
http://www.myspace.com/sobiewolaclub

http://www.sobiewola.pl/
 
 
 
Sir Valeq 
Uczeń IV Kręgu
Gracz


Dołączył: 01 Cze 2006
Posty: 82
Skąd: Włocławek/Łódź
Wysłany: 2007-01-11, 18:45   

T'skrang podniósł oczy znad talerza i spojrzał beznamiętnie na wietrzniaka. Poruszył ustami, choć nie wydał żadnego dźwięku, po czym machnął ręką w stronę leżącego trolla. Po chwili wrócił do konsumpcji.

Po kilku sekundach pod Lancelotem, który wisiał prawie przyczepiony do sufitu, zmanifestowała się eteryczna postać orka. Podeszła do trolla, chwyciła go za rogi, prawie jakby nic nie ważył, po czym usadziła na niedalekim stołku. Wietrzniak podleciał zainteresowany.

Ork jeszcze tylko trzasnął trolla wierzchem dłoni po twarzy, by tego ocucić, po czym momentalnie zniknął z tej płaszczyzny.

Pierwsze, co Gerion poczuł po przebudzeniu, to cholerne pieczenie na twarzy. Potem zobaczył pół metra przed sobą roześmianą twarz Trubadura...
_________________
"We cannot all be masters." - William Shakespeare

http://artofcreation.strefa.pl
 
 
sir_lancelot 
Czeladnik VI Kręgu
Sir Lancelot


Wiek: 37
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 304
Skąd: Iława
Wysłany: 2007-01-11, 19:02   

... Przykładając dłonie do ust chucham w nie i wącham swój wydech...

... "No tak pijany wciąż jak nic:D"... pomyślał sobie Lancelot tak właśnie tłumacząc to co przed chwilą zaszło...

... Pijany nie pijany to śmiać mu się chciało z powodu tego zaskakującego obrotu sprawy:)...

... Podleciał więc do siedzącego na krześle Geriona i zaczął latać mu naprzeciwko twarzy dopatrując się przytomności...

... "Albo ten t'skrang jest tak pijany że ma wzrok jak za mgłą albo po prostu źle mu skubańcowi z oczu patrzy" - Pomyślał w trybie przyspieszonym wietrzniak i zwrócił się do t'skranga...

... Ta łuskowiec... wcinaj rybę i uwal się gdzieś grzecznie do spania z łaski swojej bo my z Gerinem mamy długa noc za sobą i kilka głębszych też i nam nie trzeba tu jakichś demonstracji magii dla zaciekawienia...

... Dostałeś swoją rybkę to wsuwaj do czysta... odstaw talerz na szynkwasie i sobie znajdź jakiś przytulny kącik i walnij w kimę z laski swojej... no i tak przy okazji to zaznaczam że o ile mi wiadomo to właścicielem tego przybytku jest siedzący tu troll Gerin więc nie czuj się tu gospodarzem z łaski swojej...

... Co niektórzy by jednak chcieli zmrużyć oczy tej nocy jeśli pozwolisz:P...

... [To mówiąc odwrócił się do Geriona i zaczął mu szybko wachlować skrzydłami tuż przed facjatą]... Te ocknij się śpiący królewiczu bo krzesło to nie jest dobre miejsce na sen jeśli zależy Ci na renomie tego lokalu jeszcze jakkolwiek:)...

... Dawaj łapę stary... wesprzyj się na mojej silnej prawicy i dajemy do spania...

[Budzę Geriona do skutku i jak zapyta co się stało to mówię że był niegrzeczny dla mnie i znokautowałem Go za karę jednym ciosem... Ach co to był za cios:D... Piosenkę ułożę!:)... Taak! To jest przednia myśl:)]
_________________
http://www.myspace.com/sobiewolaclub

http://www.sobiewola.pl/
 
 
 
Sethariel 
Opiekun X Kręgu


Wiek: 35
Dołączył: 10 Cze 2006
Posty: 1861
Skąd: Wejherowo
Wysłany: 2007-01-11, 19:22   

"Co tu tak śmierdzi??" Seth podniósł lekko głowę, wyrwany gwałtownie ze snu jakąś rybią wonią pomieszaną z potem Jaszczura Zarazy.

Chwilkę tylko jeszcze zastanawiał się co robił w tak śmierdzącym miejscu, śpiąc na siedząco przy drewnianej ławie. Zwłaszcza, że nie było przy nim żadnej kobiety. Wina i śpiewu też niestety nie było.

Coś za to wbijało mu się w łokcie, którymi opierał zmęczoną i obolałą głowę. "No tak!" Przypomniał sobie. "Techniki obezwładniana przeciwnika atakującego owocami lub warzywami" - podarowana mu przez pewnego wojownika księga opisująca różne wschodnie style walki. Seth obiecał sobie kiedyś, że się ich nauczy. Kiedyś... kiedyś na pewno. Teraz były inne ciekawe rzeczy do robienia.

"Kto by tam książki czytał, gdy jest tyle wina do wypicia, tyle gier w czarnego elfa do rezegrania, tyle pojedynków... Pojedynków... Właśniec dawno się nie pojedynkowałem z nikim. To najlepsza szkoła, nie tam żadne nudne księgi, kto by je tam czytał..." pomyślał Seth po czym krzyknął donośnie jak na Fechtmistrza przystało, zwracając uwagę wszystkich wokoło "Baaarman! Dzban najlepszego wina! Najlepiej wspaniałego, bordowego, dojrzałego wina z krwawych jagód." Seth miał obojętny stosunek do krwawych elfów, ważne, że robili świetne trunki a kobiety nie zmuszały do przytulania się. Chociaż pewnie gdzieś tam głeboko w podświadomości marzył o jakiejś miłosnej przygodzie z piękną, złotowłosą elfką z Krwawej Puszczy.

To jednak się teraz nie liczyło. Coś było nie tak! Nikt nie zwrócił na Setha uwagi, nie było też wina. Trzeba coś z tym zrobić! pomysłał po czym wstał od stołu skoczył na środek karczmy i wrzasnął "To kogo tu kopnąć w dupę, by dostać swoje wino i strawę?" "Ymm, jacyś chętni?" Stojąc tak, Seth dopiero teraz przypomniał sobie, że jest całkowicie nieuzbrojony...
_________________
Wojciech 'Sethariel' Żółtański
Gry-Fabularne.pl - serwis o grach fabularnych
 
 
 
sir_lancelot 
Czeladnik VI Kręgu
Sir Lancelot


Wiek: 37
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 304
Skąd: Iława
Wysłany: 2007-01-11, 19:38   

... [Kolejna łajza mi teraz na głowę wsiądzie zamiast się uwalić w najlepsze i spać! Ta gospoda schodzi na psy... Gerion budź się i rób porządek!]...

... Te gwałtownik... Będziesz na Nas w środku nocy ryja darł jak już Ci kac zszedł nieco?:)...

... Banie miałeś czymś osnutą tak że ani słowa a teraz patrzcie go jaki żwawy:)...

... Lepiej się rozejrzyj gdzieś szabelkę przepił:P...

... Podlatuje do szynkwasu... nalewam duży kufel wody z wiadra do mycia naczyń stojącego za barem i leje Gerionowi prosto na twarz całą jego zawartość nie mogąc zdzierżyć tego że się muszę użerać z tymi nocnymi ćwokami sam...

...[Czuje się niepewnie wśród tych cudaków i dobrze by było jakby Gerion się obudził i porozstawiał ich po kątach tudzież pokojach i wreszcie zapadła noc nad ranem:)]...

... Nudzi Wam się czy co? Nie macie kiedy się upijać i kiedy pochłaniać śmierdzących ryb tylko tutaj i nad ranem kiedy każdy normalny śpi już w najlepsze?:)...

... Macie coś na swoje usprawiedliwienie że robicie tu taki bajzel i właścicielem tu podłogę wycieracie?... Jeszcze chwila i zrobię z Wami porządek skoro Gerion nie jest w stanie jako drugi po nim i jedyny odpowiedzialny i działający logicznie tu osobnik!:)..

... Czego chcieli? Gadać zaraz! Gerion budź się bydlaku wielki! No myślałem że masz mocniejszy nieco łeb niż że popsujesz stół i wyrżniesz w kimę:)...

{Jak się po kuflu zimnych zlewków Gerion nie ocknął to siadam mu na ramieniu i wrzeszczę na całe gardło do ucha: POBUDKAAAAA!!!}
_________________
http://www.myspace.com/sobiewolaclub

http://www.sobiewola.pl/
 
 
 
Sethariel 
Opiekun X Kręgu


Wiek: 35
Dołączył: 10 Cze 2006
Posty: 1861
Skąd: Wejherowo
Wysłany: 2007-01-11, 20:24   

"To zrób ten porządek wietrzniaku, a nie tylko gadaj. Wy wietrzniaki byście tylko gadali i gadali, a do roboty to nie ma juz nikogo. Lepiej zbudź tego trolla Geriona, może jest i brzydki, ale pracowity, to się ceni."

"A od mojej Silvany to Ci wara wietrzniaku! I nie próbuj jeszcze raz nazywać ją szabelką, bo Ci zaraz te skrzydełka do ściany przyszpile, nawet nie zauważysz kiedy. Wtedy to ja będę się śmiał" Hahaha

Seth doskoczył do wietrzniaka, zdawało się już chciał zastosować jedną ze swych słynnych technik walki mieczem bez miecza [powstała w wyniku opacznego zrozumienia słów mistrza Setha o najwyższym stopniu wtajemniczenia w sztuki walki i momentu kiedy szermierz wygrywa pojedynki nie posiadając żadnej broni], ale zamiast tego wytargał po przyjacielsku wietrzniaka za włosy mówiąc "Ach, wy wietrzniaki bywacie niemożliwi, przypominacie nas elfy, ale zawsze chyba pozostaniecie dla nas tylko jakby młodszymi braćmi."

Po chwili Seth stanął nad Gerionem, rozejrzał się dookoła, szukając wzrokiem jakichkolwiek płynów, które mogłby użyć do stworzenia wywaru cucącego nawet zmarłych. Seth był wszechstronnie uzdolnionym elfem, pamiętał co nieco z lekcji alchemii, które pobierał u jednego z miejskich magów. Teraz sie to wszystko przydało, wziął jakieś dwie buteleczki, wymieszał po czym dodał jeszcze coś z talerza T'skranga "Przepraszam, mogę?". Gotową miksturę wlał w otwarte usta Geriona... "No jak to nie podziała, to trzeba będzie wołać głosiciela Garlen, a może i jakiegoś potężnego maga"
_________________
Wojciech 'Sethariel' Żółtański
Gry-Fabularne.pl - serwis o grach fabularnych
 
 
 
Gerion 
Opiekun IX Kręgu
Troll Warrior


Wiek: 47
Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 1091
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-01-11, 21:26   

Ożesz Va mać - zakrztusił się Gerion i zaklął szpetnie w narzeczu tylońskich trolli. Widząc przed sobą tańczące cienie i mając zasnute oczy krwawą mgłą,westchnął tylko do thystoniusa i przywołał w umyśle wzorzec Powietrznego Chodu, skupił się, wybił wysoko w powietrze rozorując powałę własnymi rogami i nim ktokolwiek z cieni zdążył zareagować (źrenice trolla zwężyły się w tygrysie szparki, a ciało nabrało nagle kociej gracji), Gerion w pełni zaufał magii swojej Ścieżki. W końcu osiągnął IX Krąg wtajemniczenia i nie jedną bitwę przeżył...Nim jednak zgruchotał kark przeżuwającemu Ksenomancie, rozgniótł paplającego Trubadura i błyskawicznym kopnięciem pozbawił głowy Feechmistrza - wylądował calkowicie trzeźwy za kontuarem. Oczywiście efektownym saltem, od którego zatrzeszczały deski podłogi. W końcu w karczmie nastała błoga cisza.....

"Witam o świcie, moich gości" - zadudnił. "Koszty zniszczonych mebli doliczę do rachunku, a na razie proszę się swobodnie rozsiąść". Hmm..wszyscy poza stojącym nieruchomo elfem byli już rozgoszczeni.

Gdy Trubadur nabrał ponownie powietrza by krzyknąć: POBUDKAAAAA, troll delikatnie zatkał mu usta kciukiem obserwując jak gęba wietrzniaka najpierw czerwienieje a potem blednie. "Panuj nad swoim pęcherzem gdy sypiasz w moim kapturze, lataczu" - szepnął lodowatym tonem.

Uprzejmym głosem zaś zwrócił się do t'skranga - "Mistrzu Sir'walku, wpierw byście rzekli nieco nad smakiem mojego jesiotra, który ostatnio nieco zmodyfikowałem. Po wtóre - uprzedzam, nie znoszę iluzji, ani znikania w moim własnym lokalu i następna próba może zakończyć się dwojako: wyrwaniem ogona, albo wyrzuceniem na pysk, do wyboru. Po trzecie - wszelkie pozostałości po Twoich sztukach będą skarmione moim łagodnym Skeorxem (cholera...Pikuś od wczoraj nic nie jadł...). A po nastepne gadaj Valeq wreszcie co Cię ściągnęło do Urupy, po tym jak już nie pamiętam kiedy, ale kapitan R'ko Ośla Szczęka obiecał Cię własnoręcznie wypatroszyć???"

Nim t'skrang zaczął, troll wtrącił jeszcze spoglądając na elfa: "Zapomniałem Waści rzec nim żeś odpłynął w niebyt upojenia, że szukało Cię pewne szpetnie owłosione, krasnoludzkie dziewczę. Gadało coś o fechmistrzu Zinjanie... i rytuale awansu, ale lojalnie odsunąłem ją od Ciebie...Przyjdzie tu dziś wieczorem...Jak ma na imię? Morheeba...chyba.".

Jasność świtu zalała wnętrze karczmy. Gerion podał wszystkim to co potrzebowali, pobrał stosowne opłaty nie używając żadnej perswazji i poszedł na górę dźwigając pod pachą rozbity stolik. Czekało go jeszcze pranie i suszenie mokrego kaftana...
Pod drugą pachą trzymał wyrywającego się Trubadura...Lancelot musiał wlasnoręcznie uprać, obsikany przez siebie kaptur trolla. W takich sytuacjach Gerion był nieubłagany i żądał zadośćuczynienie dla swego katorr, katrall i katerra.

"Gadajcie trochę głośniej to będę slyszał" - krzyknął z półpiętra rozdziewając przemoczoną koszulę...(ciekawe czy ktoś zagra wreszcie z Valeqiem w szachy...specjalnie wydębiłem je od tego v'strimońskiego przybłędy...)
_________________
Moja wikipedia ED,
 
 
 
Sir Valeq 
Uczeń IV Kręgu
Gracz


Dołączył: 01 Cze 2006
Posty: 82
Skąd: Włocławek/Łódź
Wysłany: 2007-01-11, 21:53   

T'skrang połknął ostatni kęs i oblizał wszystkie 8 palców.
"Jesiotr był wyśśśmienity, Gerion! Possstarałeś się, świeżuteńki. Jeszcze kilkanaście godzin temu musiał być całkiem żywy. A teraz... Taka to kolej rzeczy. Ale ja nie o tym miałem, co?"

Poczekał chwilę, ale oczywiście nie usłyszał odpowiedzi. Jego uszu dochodziło jedynie taplanie w wodzie małych rączek oraz szept elfa, który wymieniał po kolei wszystkie znajome mu Imiona fechtmistrzów, starając się przypomnieć tego jednego.

"Co mnie tu sssprowadza, pytasz? Wiedza. A raczej pogoń za wiedzą. Widzisz, wszedłem ostatnio w posiadanie pewnego niezwykłego przedmiotu... Przybyłem tutaj, bo podobno mogę znaleźć tu kogoś, kto będzie o nim coś wiedział. Znasz może Kis'miss T'schlana?"

"Jeśli zaś chodzi o Oślą Szczękę, to nie muszę się nim już przejmować. Zanim ssstawiłem się w twoim przybytku, złożyłem mu małą wizytę pod osłoną nocy (wiesz, nietoperze nie mają problemu z omijaniem wartowników), po czym... porozmawialiśmy. Sssprawiłem, że po minucie wypełnił swoje spodnie resztkami tego, czego nie strawił tego dnia. Zaklinał się, że między nami już wszystko w porządku i już niczego ode mnie nie chce, o ile sobie pójdę. Ha! Oczywiście, nie poszedłem od razu. Podroczyłem się z nim trochę, ale wreszcie znudziło mi się i zjawiłem się tutaj."

"Aha, jeszcze jedno. Znasz jakieś szczegóły śmierci owego Roxa? Nie wiem czy wiesz, ale on cały czas przesiaduje w twojej karczmie. Ma tu jakieś niezałatwione sprawy. Wiesz coś o tym?"

Mówiąc to wszystko przechadzał się po sali, aż wreszcie siadł w swoim ulubionym ciemnym zakątku i znów zamilkł na długo. Potrafił się czasem rozgadać, jak to t'skrang, ale po jakimś czasie wreszcie przypominał sobie, że jego Ścieżka nie polega na rozmowach z żywymi...
_________________
"We cannot all be masters." - William Shakespeare

http://artofcreation.strefa.pl
 
 
sir_lancelot 
Czeladnik VI Kręgu
Sir Lancelot


Wiek: 37
Dołączył: 28 Cze 2006
Posty: 304
Skąd: Iława
Wysłany: 2007-01-11, 22:21   

... Co za noc... Jeszcze chwila i kaptur Geriona nie byłby jedyną obsikaną przeze mnie rzeczą tej nocy bo dołączyło by do kaptura kilka upierdliwych osób...

... Co Oni sobie wszyscy myślą że można mnie tak olewać taaak? [Użalał się w myślach Lancelot kiedy Gerion go niósł w celu uprania zbrukanego moczem kaptura:)]...

Po chwili milczenia odezwał się do Geriona stającego nad trubadurem jak kat nad dobra duszą i pilnującego czy pierze jak należy oszczany kaptur...

Wiesz Gerion ja... Ja... ja chciałem Cię ostrzec przed tym skrytym t'skrangiem ale sadziłeś tak szybkie kroki że nie zdarzyłem(kłamał Lanc próbując jakoś ułagodzić trolla)...

... Wiesz byłem cały czas przy Tobie jakby nie było i odganiałem te sepy aby Ci nie wlewali wciąż nowych mikstur bo byś sraki dostał i by dopiero było...
... A za kaptur to się nie gniewaj... Trochę się spiłem i co?... Poza tym wiesz że to było niechcący... każdemu mogło się zdarzyć:)... Nie mów mi że nigdy sobie do kaptura nie nasikałeś bo i tak Ci nie uwierzę:P

... A co do tych tam kolesi... To skąd Ty znasz takich popaprańców?... Myślałem że zadajesz się tylko z takimi porządnymi i godnymi zaufania adeptami jak ja a tu proszę...

... Dziwaki z Nich nie powiem... jeden lepszy od drugiego[Ględził Lancelot podczas prania nie mogąc ani na chwile zamknąć małej niepohamowanej jadaczki:D]...

Co Ty o nich myślisz? Po co im zaraz dajesz takie info o tych osobach co ich tu szukają... Tak będą tu siedzieli i burdy będą wszczynać z pożądanymi klientami... Popsują Nam... znaczy Tobie renomę... a mojego śpiewu i tak nie docenia bo to barbarzyńskie nasienie... z tąd widzę...

... Coś tak w ogóle długo medytował na podłodze i mnie zostawił tym czubka na pastwę?... Myślałem że coś Ci się stało i już chciałem ich lać ale obudziłeś się w porę...

... Ten matoł z szabelką to mi groził że mi skrzydła uszkodzi!... ja mu dam!... [Burczał pod nosem Lacnelot i o dziwo prał bez wzruszenia jak zawodowa praczka skupiając się na gadaniu:D]...

... Dobra starczy już bo Ci kapturzysko wyblaknie i będziesz jak d*** wyglądał... [Stwierdził wietrzniak z uśmiechem kończąc pranie]... daj tu nosa i poniuchaj czy Ci nie zajeżdża moimi siuśkami jeszcze bo ja się tak nawąchałem przy praniu że już nie poczuje...

Kończąc swój przydługi jak zwykle wywód będący zarazem monologiem który wszyscy zwykli niby to słuchać a niby puszczać mimo uszu[Gdybym to ja był takim zapasionym trolliskiem to bym miał posłuch cholera jasna! A małego wietrzniaka to nikt nie poważa! Banda spod ciemnej gwiazdy!]... wytarł dłonie i poleciał na zaplecze szukać swojego fletu bo naszła go chęć aby dać popis swojej sztuki:)...

... Dobiegło z zaplecza kilka hałasów i zgiełk przerzucanych przedmiotów z łupnięciem jakiegoś garnka o ziemię włącznie i po chwili z uśmiechem na ustach wyleciał Lancelot imając swój flecik... Rozsiadł się na szynkwasie i zaczął spokojną melodie dla ukojenia nerwów wszystkich znajdujących się w gospodzie...
_________________
http://www.myspace.com/sobiewolaclub

http://www.sobiewola.pl/
 
 
 
abishai 
Uczeń III Kręgu


Wiek: 39
Dołączył: 28 Lis 2006
Posty: 58
Wysłany: 2007-01-11, 22:47   

Abishai (pseudonim artystyczny, bo kto widział żeby krasnoluda po elficku nazywać), przyjrzał się szyldowi i wszedł do karczmy. Poprawił swoją niebiesko-żółtą togę wyszywaną w znaki iluzjonisty. I wszedł do środka. W sumie karczma, jak karczma.. O tej porze tłoku spodziewać się trudno. Z jednej strony elf, z drugiej t'skrang, a pośrodku troll. Nie ma co.. wielorasowe towarzystwo.

Abishai poprawił swoje okularki i potarł dłonią krótko przystrzyżona brązową brodę.. "Jak się jest iluzjonistą, to trzeba się wyróżniać."- przypomniał sobie jedno z powiedzeń do których się stosował i którymi zanudzał postronnych słuchaczy. Postawił w kącie swój olbrzymi plecak, wypełniony różnymi księgami, niekoniecznie magicznymi, ale za to zawsze grubymi, gdyż Abishai zwykł czytać ,wszystko co mu wpadło w ręce. I większość jego majątku właśnie owe księgi stanowiły. Plecak też pełnił inną rolę, którą każdy mógł się domyślić, widząc dziury w nim zrobione. Mianowicie duży plecak stanowił doskonałą tarczę, chroniącą plecy i poniżej pleców..., gdy Abishai salwował się ucieczką. Co prawda ze szkodą dla ksiąg. Ale ów plecak pełne twardych oprawek i licznych kartek niejednokrotnie uratował życie małemu iluzjoniście.

Przyjrzawszy się zgromadzeniu i rozpoznawszy gospodarza we wkurzonym trollu gospodarza owej gospody zagadnął.- Serwujecie tu jakiś porządny krasnoludzki napitek, czy coś w tym rodzaju?

Zanim jednak troll miał okazję coś rzec.
Wleciał wietrzniak Rozsiadłwszy się na szynkwasie i zaczął grać spokojną melodię.
"Dziwne tu mają zwyczaje na wschodzie .- pomyślał krasnolud.- żeby rozrywkę serwować z rana? A nie jak przystało, pod wieczór. "
 
 
Gerion 
Opiekun IX Kręgu
Troll Warrior


Wiek: 47
Dołączył: 24 Maj 2006
Posty: 1091
Skąd: Poznań
Wysłany: 2007-01-12, 00:04   

"Ha!" - ryknął od kontuaru troll, wycierając mokre łapska w nowy i suchy kaftan (Abishai rozpoznał dobre sukno ze Skawii, zapewne wzbogacone nićmi żywiołu ognia...cóż, troll lubił pewnie grzać swoje kości) - "toż to Mistrz Abishai....! Poznaję po brodzie i dziurach w plecaku. A czymże to mości krasnoludzie żeście przybyli do Urupy?" -zagadnął....Chwilę wsłuchiwał się w radosne piszczenie Lancelota, które dzięki trubadurskiej magii przybrało ogrom symfonii wietrzniaków z Głębi Leśnych Dolin, po czym porozumiewawczo mrugnął w mroczny kąt, gdzie wśród oparów mgły i herbaty, siedział mroczny t'skrang i duchowym wzrokiem lustrował astralne odbicie nowego gościa...

"Nigdy się nie przyzwyczaję do Valeqowych zwyczajów" - westchnął troll pod nosem i dodał: "Trunek krasnoludzki? a maszże na świecie inne trunki niż krasnoludzkie? Nawet beczułkę keesris kupuję od krasnoludów ;) Wszystko kupuję od krasnoludów, zatem każdy trunek jest krasnoludzki mości Abishaju...Swoją drogą, skądże to takie elfie miano?

Powoli zbliżało się południe i Seth musiał błyskawicznie wybiec, dopijając resztki czerwonego wina..."Ech Fechmistrz i jego przechwalki" - pomyślał troll pochylając swą olbrzymią sylwetkę nad maleńkim Iluzjonistą i podziwiając swe piękne oblicze w odbiciu jego okularów...

"Siądźcie sobie Abishaju o tam, przy oknie zaraz Wam coś podam...Może być letnie wino z odrobiną wody? Mamy środek lata a od tygodnia wieją wiatry od lądu i nie dość, że sucho to upalnie..."

"Lancelot, zagraj coś na trawienie, a nie takie nieprzystojne, wieczorne kuplety - mruknął z mrocznego kąta Valq"...

Tym samym przypomniał Gerionowi pytanie o Roxa...Troll posmutniał, wspominał historię Delveny, Roxa i wszystkie te wspaniałe lata, które kiedyś wypełnił swoją legendą....
_________________
Moja wikipedia ED,
 
 
 
Vasquez21 
Administrator


Dołączył: 19 Maj 2006
Posty: 337
Skąd: Jaworzno
Wysłany: 2007-01-12, 09:33   

Tymczasem do karczmy zbliżał się kolejny Dawca Imion...
a kiedy drzwi karczmy uchyliły się...
[no to teraz zobaczę jak Gerion mnie widzi ;] ]
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Template junglebook v 0.2 modified by Nasedo